Ja wiem, wiem u Was śnieg a ja znowu wielkanocnie przywalę :P
W tamtym roku wyszydełkowałam trzy jajka, i nie miałam wogóle pomysłu na ich wykorzystanie, już prawie zagospodarowałam je w filcowe zawieszki...ale w ostatniej chwili (czyt. z powodu chęci użycia maszyny) zmieniłam plany :P
Najpierw wywiązała się walka między bzykami, każde chciało siedzieć przy maszynie :P
Co by było sprawiedliwie pogoniłam obydwoje z krzesła :P tu kilka zbliżeń maszyny
To jest bardzo sprytne urządzonko, zamiast ręcznie podnosić stopkę, popycham to wahadełko prawym kolanem w prawo i się stopka sama unosi, najpierw myślałam, że to taki niepotrzebny gadżet...ale wypróbowałam i przy obracaniu materiału naprawdę jest pożyteczny.
wzornik
A tu wspominany wcześniej stolik...przyczyna takiego opóźnienia w dostawie :D wciąż robi na mnie wrażenie :D
Tylko co z tego, że maszyna wspaniała, jak mi wciąż brak zdolności :P popełniłam taki malusi bieżniczek na stół lub stolik.
W ten sposób moja lista ufoków zmniejszyła się chyba do 21 :D
Dziękuje za komentarze pod poprzednim postem :*:* przez te mrozy za oknem zamiast wielkanocnie, to się czuję bożonarodzeniowo znowu :P