środa, 20 lipca 2011

Słoiki z "wadliwą" nakrętką...

Po tym jak PM wykonał mi z szafy kącik kraftowy, zapragnęłam słoików, w których mogłabym pochować różne przydasie. Chodziłam po sklepach, oglądałam, macałam i w końcu wybrałam 2 słoiki. Szczęśliwa wróciłam do domu, dumna z zakupu. Dopiero po odkręceniu nakrętki zorientowałam się, że coś z nia nie tak :P
Wkurzona na siebie, że nie sprawdziłam tego wcześniej i kupiłam jakieś wybrakowane słoiki z dziwnymi nakrętkami zapakowałam koronki i wstążki do słoików i odstawiłam na półke na kilka tygodni...

Przedwczoraj wzięło mnie na obejrzenie książek autorstwa Toni Finnanger i wyobraźcie sobie moje zdziwienie, a później szczęście, gdy zobaczyłam na jednym ze zdjęć co też można z takimi cudnymi nakrętkami zrobić :D głupia baba ze mnie, a zawsze zastanawiałam sie jak ludzie robią te poduszki w nakrętkach hehe a tu słoiki te stały sobie na półce i śmiały mi się w twarz :P



 od spodu zabezpieczyłam je kartonikiem, żadnego kleju nie użyłam, więc w każdym momencie mogę zmienic materiał na inny kolor

 teraz ładnie ozdobione dumnie stoją na pólce :)
Dziekuje za komentarze pod poprzednim postem :*:*

8 komentarzy:

  1. no i proszę jaka niespodzianka. Wadliwe a jakie urocze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ooo proszę i kolejne śliczności spod łapek skaleczki wyszły :-)
    fajne te słoiki !!

    OdpowiedzUsuń
  3. aa no widzisz- super! taki obrót spraw to ja lubię :) słoiki super, taki by mi się przydał :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne. Nie widziałam dotąd takich nakrętek.

    OdpowiedzUsuń
  5. I super!! Genialnie wyglądają. Sama bym z chęcią kupiła kilka takich wybrakowanych słoiczków :):)

    OdpowiedzUsuń
  6. Swietny pomysł na pewno wykorzystam! pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. No proszę co może zdziałać człowiek z głową pełna pomysłów ;o)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale super, bardzo mi sie podobaja :)))

    OdpowiedzUsuń